„Wyklęty”-recenzja

Wywiad z Szymonem Jachimkiem
11 grudnia 2016
Początek. Słodka misja.
14 stycznia 2017

„Wyklęty”-recenzja

„Wyklęty” to pierwszy długo metrażowy film Konrada Łęckiego, wykonany przy minimalnym budżecie i maksymalnym nakładzie pracy zarówno reżysera jak i aktorów. Obok aktorów takich jak: Wojciech Niemczyk grający tytułowego Wyklętego, Marcin Kwaśny w roli Wiktora, Robert Wrzosek występujący w roli ścigającego Jaskóły czy Hanna Świętnicka grająca postać Bronki stępowali również młodzi ludzie z grup rekonstrukcyjnych i grupy Strzelec.

„Wyklęty” powstawał przez dwa lata. Aktorzy byli wypróbowani w każdych warunkach od słońca i spiekoty, przez deszcz, po śnieg i mróz, ale nie to sprawiało najgorsze trudności. Na zrealizowanie filmu reżyser miał tylko 14 tyś, tak dla porównania film „Miasto 44” miał czterokrotnie większy budżet. Wiec film zaczęto realizować, ale nie wiedziano czy uda się go dokończyć. W tym, żeby film trafił wreszcie do kin pomogli Polacy ze wszystkich stron świata. To oni odpowiedzieli na pomysł Marcina Kwaśnego i w zorganizowanej przez ekipę filmową zbiórce udało się zgromadzić potrzebną pulę pieniędzy. Na etapie końcowym pieniądze dołożyły też spółki skarbu państwa, a patronat przejął prezydent Andrzej Duda.

Za pierwowzór literacki posłużyły w dużej mierze pamiętniki Lalka, ale również historia Ojca Jana czy Jagi. Reżyser bardzo długi czas spędził na czytaniu wszystkich książek mówiących o historii wyklętych. Sam mówi, że przed filmem nie rozmawiał, ani z wyklętymi, ani z ich rodzinami, żeby film nie był stronniczy. I można to zobaczyć w filmie, jest bardzo obiektywny, a postaci wyklętych są w nim wielowymiarowe. Są ukazane za równo ich bohaterskie czyny, jak i wyrzuty sumienia, strach czy nienawiść.

Film jest często porównywany do „Historii Roja”. Moim zdaniem nie ma co porównywać. Po pierwsze ze względu na finanse, „Historia Roja” miała o wiele wyższy budżet. Po drugie „Wyklęty” jest filmem apolitycznym. Po trzecie w „Wyklętym” grają głównie aktorzy teatralni, a z takimi dużo trudniej pracować na planie filmowym. W filmie ukazana jest historia taką jaka była, bez zbędnej cenzury, bluzgi komunistów, krew, łzy, pot i miłość wpleciona w całość, ale nie rzucająca się w oczy jako pierwszoplanowe uczucie.

Dzieło jest filmem historycznym, utrzymanym w konwencji tragedii ludzi żyjących po wojnie i mających kontakt z podziemiem niepodległościowym. Tortury Bronki czy tragedia lekarza któremu komuniści zabili syna to tylko namiastka tego czego doświadczali ludzie w tamtych czasach. Tak naprawdę największą tragedią było to czego doświadczyli żołnierze, kilka lat w ukryciu, odizolowani od świata, własnych żon i dzieci. Bez możliwości umycia się, często głodni i przemarznięci, chorzy i umierający z braku leków. Powiecie, że sami wybrali taki los, ale wiedzieli, że to jest niczym w porównaniu z tym jak będą torturowani przez UB. Woleli zginąć z bronią w ręku, niż gnić w więzieniach.

Przechodząc do samego filmu.

Towarzyszymy w nim głównemu bohaterowi w jego ucieczce przed władzą ludową, w której ręce sam a początku się oddał. Kiedy żołnierze z oddziału Wiktora uwolnili go obiecał sobie, że już nigdy nie wróci do więzienia. W filmie mamy ukazaną jego postać i całą masę retrospekcji z jego życia. Dzielenie celi z gen. Nilem, poznanie się z kobietą swojego życia lub poznanie żołnierzy z oddziału Wiktora to tylko niektóre z retrospekcji którym mamy okazję się przyglądać.

Równolegle z historią tytułowego bohatera mamy ukazaną historię komunistycznego popychadła i śmiertelnego wroga Wyklętego- Jaskóły. Z nim przeżywamy wizyty ministra, w rolę którego wcielił się Janusz Chabior, poszukiwania żołnierzy podziemia niepodległościowego i sceny z katowania Bronki.

Obaj panowie spotykają się w całym filmie co najmniej dwa razy. Raz podczas wizyty u Bronki i dziecka kiedy to wyklęty przestrzeliwuje kolano Jaskóle, drugi raz podczas postoju Jaskóły i jego kolegów z UB w lesie, wyklęty słyszy wtedy, że zabili Bronkę, a jego dziecko oddali do „bidula”, tytułowy bohater zabija ich wtedy, chociaż zabójstwo Jaskóły nie jest pewne.

Mamy również w filmie ukazaną jakby trzecią historię, już po wojenne przesłuchanie jednego z oficerów prowadzących sprawę Wyklętego. Który zmienia zeznania i mówi, że nie miał nic wspólnego ze śmiercią którego kol wiek z żołnierzy. To tak naprawdę jedyny moment kiedy w filmie można poczuć złość i nienawiść.

No i ostatnia scena, pokazanie nadania odznaczeń wojskowych kiedy to syn Lalka dostaje pośmiertny tytuł należący się jego ojcu. Prezydent mówi wtedy do niego „Szkoda, że tak późno”. Mężczyzna później idzie pod pomnik gdzie zapala światełko pamięci ojcu i jego kolegom których ciał nadal nie odnaleziono.

Sceneria w jakiej toczy się akcja filmu to piękne krajobrazy województwa Kieleckiego. W filmie mamy ukazane góry, ruiny zamku, zakon i kielecką wieś, no i oczywiście lasy, bo nie można mówić o żołnierzach wyklętych nie ukazując lasów. Czasami mówi się o nich leśne wojsko. Czemu scenerią jest ziemia kielecka? To bardzo proste Lalek jest bohaterem tej ziemi, a jak stwierdził reżyser w filmie ukazał historię, a nie jej komentarz. Kilka scen nakręconych jest też w sądzie i w Warszawie. Scena przyznania orderów była kręcona w sali kolumnowej pałacu prezydenckiego.

Muzyka trzyma w napięciu przez cały film. Chociaż nie ma takich momentów, że gra niżej, bardziej basowo, żeby podkreślić, że za chwile stanie się coś strasznego. To mi się wyjątkowo podobało. Głos też jest świetnie słychać. Wielki szacunek dla dźwiękowca, który razem z operatorem zrobili kawał dobrej roboty który tworzy wraz ze świetnym scenariuszem idealną całość.

Aktorzy za równo ci profesjonalni jak i naturalszczyki z grup rekonstrukcyjnych dali z siebie 200%. Jak kiedyś powiedziała pani Jun ” grając zawsze dawaj z siebie wszystko, czy grasz pierwszoplanową rolę, czy epizod”. Wszyscy grający w tym filmie zrobili to z wielkim zaangażowaniem i pełnym profesjonalizmem. I nie wiem czy to bardziej zasługa ich umiejętności czy reżysera despoty, ale film w moim odczuciu jest warty polecenia. Zresztą chyba inni którzy byli na sali też tak czują.

Po filmie nikt nie wstawał, wszyscy siedzieli w ciszy, każdy jakby bał się zepsuć atmosferę. Kiedy ludzie zaczęli wychodzić i gratulować reżyserowi i jednemu z aktorów to był taki piękny widok. Kiedy ustawiają się kolejki, żeby pogratulować dobrego filmu. Myślę, że każdy chciałby przeżyć to co przeżywał wtedy reżyser.

Ja polecam wybrać się na ten film, bo warto. Sama po filmie płakałam. To pierwszy film który wywołał we mnie takie emocje. Wierzę, że i wam się spodoba.

Dajcie znać w komentarzach…..

1 Komentarz

  1. Anonim pisze:

    Thanks, great article.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.