Historia piekarza

Anglia – Birmingham
10 czerwca 2017
Gdy rzeczy tak niewielkie niosą ze sobą tak wiele – Wyspa KOS
10 sierpnia 2017
 
 
Przenieśmy się więc wraz z nim w czasie do 1 sierpnia 44. Dla nas to data znana z kart historii, dla niego początek trwającej 6 tygodni przygody. Oddajmy głos bohaterowi naszej historii.
 
Była godzina 13, ja wróciłem z pracy. Pomagałem wtedy w piekarni i wróciłem koło 11 z pracy, miałem 13 lat, ale uczyłem się zawodu piekarza. Więc po powrocie umyłem się i poszedłem spać, bo w piekarni byłem od 2 w nocy. O 13 przyszli z dowództwa, moja matka nie chcąc mnie wypuścić tłumaczyła, że śpię, ale już nie spałem, czekałem kiedy przyjdą. Ubrałem się więc szybko, pocałowałem matkę i wyszedłem.
 
 

Czy Powstanie było potrzebne?

 
Z mojego punktu widzenia było, bo nam Warszawiakom dało powiew nadziei na wolność. To było tak jakbyś obudziła się i poczuła, że dzisiaj będziesz oddychała innym, lepszym powietrzem. To tak jak dla psa trzymanego w kojcu, otwarcie furtki do wolności. Było czymś pięknym i naprawdę nigdy nie przeżyłem już czegoś takiego.
 

Jak udało się panu uratować?

 
Po 6 tygodniach nie było już mąki na chleb, nadzieja na zwycięstwo powoli gasła. Dowództwo przysłało do nas rozkaz o tym, żebyśmy uciekali. Kiedy proponowaliśmy, że zostaniemy walczyć, jeśli już nie możemy piec powiedziano nam, że musimy się uratować, bo kiedy Powstanie się zakończy ktoś musi odbudować Warszawę i piec pyszny chleb ludziom którzy będą w niej mieszkać. Nie było sensu się sprzeciwiać, broni i tak nie było, więc zebraliśmy się i uciekliśmy, najpierw do Pruszkowa, potem dalej. Już nigdy nie widziałem tego człowieka który przyniósł nam rozkaz, był może ze 3 lata starszy od nas.
 

Czy widział pan kiedyś dowódcę "Montera"?

 
No tak, to on nadał mi pseudonim i wydał pierwszy rozkaz. Był dojrzałym mężczyzną, nie bał się niczego, był przystojny kobiety "mdlały" na jego widok. Chciałem być taki jak on. Waleczny, nieustraszony, honorowy
 
 

Moim zdaniem jego marzenie, żeby być jak "Monter" się spełniło.
A wy jak uważacie?

1 Komentarz

  1. eM Ka pisze:

    Piękna historia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.